Vaporum
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
Vaporum is a grid-based, single-player & single-character dungeon crawler RPG seen from the first person perspective in an original steampunk setting. Inspired by old-school games like Dungeon Master I and II, the Eye of the Beholder series, and the most recent Legend of Grimrock I and II. Stranded in the middle of an ocean, in front of a gigantic tower, the hero has to find out what the place is, what happened there, and most importantly, who he is. Combat takes place in real time. Each enemy has a distinctive set of strengths and weaknesses so you have to employ different tactics to beat each one. Weapon types have each a set of unique bonuses and behaviors which adds more depth and thought when choosing what weapons to equip.
Steam User 3
Nigdy nie przeszedłem dungeon crawlera z prawdziwego zdarzenia. Gdy zacząłem przygodę z grami ten gatunek odchodził już do lamusa. Z ciekawości kiedyś sprawdziłem sobie Ultimę Underworld, ale pograłem godzinkę, może dwie. Od biedy można by Might and Magic VII i VIII zaliczyć do tego gatunku. Za dalekich przedstawicieli dungeon crawlerów można uznać serie System Shock i TES. Przemierzając niektóre podziemia w Skyrimie miałem trochę uczucie jakbym grał w dungeon crawlera, choć do pełni doświadczenia brakowało naturalnie skokowego poruszania się i turowej walki. Powrót tego zapomnianego gatunku zawdzięczamy głównie Legend of Grimrock, grze z Kickstartera stworzonej przez fińskie studio Almost Human. Tytuł odniósł dość spory sukces i wówczas stało się jasne, że jest nisza która chce lochołazików utrzymanych w starym stylu. Wówczas powróciła seria Might and Magic z dziesiątą odsłoną, pojawiły się i inne gry utrzymane w tym stylu: The Fall of the Dungeon Guardians, Operencia: The Stolen Sun czy Bard's Tale IV. W 2017 roku wyszedł zaś Vaporum, dungeon crawler utrzymany w steampunkowych klimatach od słowackiego studia Fatbot Games.
Wprowadzenie w opowieść jest proste. Bohater budzi się na wysepce pośrodku morza, nic nie pamięta. Widzi jedynie olbrzymią wieżę, która go przyciąga. Wchodzi do niej i tak zaczyna się przygoda. Historię poznajemy głównie ze znajdowanych notatek i audiologów co naturalnie kojarzy się ze wspomnianym już System Shockiem. Podoba mi się, że bohater nie jest bezimienną niemową i często skomentuje jakiś audiolog w zabawny sposób. Czasami komentuje też wydarzenia w grze naprowadzając nas na rozwiązanie jakiejś zagadki. Sprawia to, iż atmosfera aż tak bardzo nie przytłacza. A fabuła jest intrygująca i zaskakuje kierunek w którym podąża. Nie tego się spodziewałem po niepozornym dungeon crawlerze.
Walkę w zwykłym trybie prowadzimy niby w czasie rzeczywistym, ale wyraźnie widać ukryte tury. Walcząc z jednym przeciwnikiem i mając dość sporo miejsca można wykorzystać to na swoją korzyść np. strzelając ze strzelby i schodząc w bok kiedy atakuje oponent. Jeśli wejdziemy w odpowiedni rytm to można pokonać niemilca bez ponoszenia większych obrażeń. Problemy zaczynają się gdy walczymy więcej niż z jednym przeciwnikiem. Wówczas można się mocno zagmatwać. Nie dość, że lubią nas okrążać to możemy gdzieś utknąć w ślepym zaułku przy wycofywaniu się. W ferworze walki dość często myliły mi się przyciski odpowiadające za obracanie się i ruch w bok. Spora część przeciwników posiada ataki obszarowe przed którymi dość ciężko uciec w dość ciasnych korytarzach. Gra lubi też stosować ciosy poniżej pasa. Wchodzimy do pomieszczenia, za nami zamykają się drzwi i z obu stron zaczynają atakować nas przeciwnicy. Już w czwartym etapie walcząc z kilkoma silnymi przeciwnikami wystrzelałem się praktycznie ze wszystkich zestawów naprawczych, które służą do odnawiania integralności naszego pancerza, czyli dla uproszczenia: naszego zdrowia. Przeprosiłem się wówczas z trybem turowym, który włączałem przy bardziej wymagających starciach. Wówczas można na spokojnie zaplanować każdy kolejny krok i zaoszczędzić tym samym nieco hapeków. Zestawów naprawczych, którymi się leczymy jest tyle co kot napłakał, więc trzeba je mocno oszczędzać licząc, że w międzyczasie wbijemy level i tym samym zdrowie zregeneruje się do pełna. Często jedyne co zdobędziemy po dość trudnych walkach z przeciwnikami to garść amunicji.
Samego sprzętu znajdujemy całkiem sporo, ale nie napotkamy żadnego sklepiku by to wszystko sprzedać i kupić więcej zestawów naprawczych. Craftingu również żadnego nie uświadczymy. Rozwój postaci jest dość prosty, choć daje możliwość stworzenia kilku różnych buildów co ma pewnie zachęcać by przechodzić grę raz jeszcze, ale wybierając inne umiejętności. Do dyspozycji mamy dwanaście prostych drzewek. W każde z nich maksymalnie możemy zainwestować pięć punktów. Poziomów zdobędziemy nie więcej niż 16, ja sam zdobyłem 15. Trzeba więc już na początku zdecydować się w które drzewka będziemy iść. Nie ma sensu inwestować w więcej niż trzy drzewka. Najlepiej wybrać któryś z dwóch rodzajów broni białej: obuchową lub sieczną, zbrojnego, który znacząco zwiększa integralność naszego pancerza a na najwyższym poziomie daje pasywną umiejętność naprawy załączającą się automatycznie gdy nasza integralność spadnie poniżej 25% co przy skąpej liczbie zestawów naprawczych pozwala je zaoszczędzić na finałowe starcie, które przyznam, że nawet na normalu jest dość wymagające. Przed starciem miałem 10 zestawów leczących i na koniec ostał mi się tylko jeden. W grze jest również swego rodzaju magia, którą uskuteczniamy poprzez znajdowane gadżety. Korzystają one z many, tutaj nazywanej energią. Łącznie jest ich chyba 11 rodzajów. Możemy nakładać na wrogów różne efekty: zatrucie, porażenie czy podpalenie, odwracać ich uwagę poprzez tworzenie sobowtóra albo sprawiać by jeden z przeciwników przez chwilę walczył po naszej stronie. Nawet jeśli nie idziemy w "magię" to warto od czasu do czasu korzystać z gadżetów, gdyż bywają pomocne.
Zagadki są stosunkowo proste do rozwiązania. Trzeba dobrze rozejrzeć się po lokacji i wówczas rozwiązanie samo powinno się nasunąć. Czasami główny bohater co nieco podpowie. Zagadki polegają głównie na pociąganiu dźwigni w odpowiedniej kolejności, przesuwaniu wielkich pudeł by otworzyć sobie przejście, nieraz trzeba znaleźć konkretny przedmiot np. klucz.
Oprawa audiowizualna stoi na przyzwoitym poziomie, choć pewnie wiele zawdzięcza temu, iż w większości etapów jest dość ciemno, więc wszelkie niedostatki budżetu można było w ten sposób ukryć. Jednak dzięki temu poszczególne miejscówki mają swój klimat. Muzyki za wiele nie uświadczymy, jedynie w intro, outro oraz w kilku większych walkach. Atmosferę budują głównie odgłosy otoczenia i dźwięki różnych maszyn.
Przejście produkcji Fatbot Games zajęło mi niespełna 20 h, choć przy zapisie widnieje niecałe 13 godzin. Być może w grze liczony jest czas wówczas gdy wykonujemy ruch. Vaporum jest chyba jednym z najprzystępniejszych dungeon crawlerów i jeśli ktoś chciałby rozpocząć przygodę z tym gatunkiem to będzie to dobry wybór. Zarządzamy tylko jedną postacią, więc mnogość mechanik nie przytłacza. Można jednak utknąć jeśli będziemy nieostrożnie inwestować punkty i stworzymy postać do wszystkiego i do niczego. Z chęcią za jakiś czas sięgnę po prequel - Vaporum: Lockdown.
Steam User 0
kierowanie jednym bohaterem wymaga skupienia i dobrej zwinności :) Do spróbowania dla fanów dungeon crawlerów, również i tych co sterowali do tej pory 4 jednostkami
Steam User 0
Fantastic game!