Transistor
X
Zapomniałeś hasło? Odzyskiwanie linków
Nowy na stronie? Tworzenie konta
Masz już konto? Login
Powrót do Login
0
5.00
Edycja
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
From the creators of Bastion, Transistor is a sci-fi themed action RPG that invites you to wield an extraordinary weapon of unknown origin as you fight through a stunning futuristic city. Transistor seamlessly integrates thoughtful strategic planning into a fast-paced action experience, melding responsive gameplay and rich atmospheric storytelling. During the course of the adventure, you will piece together the Transistor's mysteries as you pursue its former owners.
Steam User 0
Game so good that I finished it twice in a row... and I don't think that;s enough. There's something strangely captivating in this game and it's world. It's beautifully designed and the music is fenomenal. Getting used to a combat was a bit of a challenge for me but I liked it in the end and it was quite a nice change from the ususal.
Steam User 0
TL;DR:
Minusy: System walki jest nieprzyjemny, ale gra krótka (5h), więc do przełknięcia
Plusy: Genialna oprawa audiowizualna, dobra opowieść i wspaniała narracja (interakcje postaci kobiecej i głos męskiego narratora) --> warto przemęczyć drewniany system walki dla tych plusów.
-------------------
Audiowizualnie to majstersztyk. Główny wątek fabularny jest całkiem przyzwoity, świat przedstawiony lekko tajemniczy i skomplikowany, trochę momentami niejasny do zrozumienia, ale za to narracja (gesty i akcje protagonistki i głos narratora/protagonisty) dają mega klimat i przyjemnie dla samych tych interakcji się grało.
Gorąco polecam z uwagi na powyższe, aczkolwiek, system walki jest drewniany mocno. Jak ktoś grał wcześniej w Hadesa i się skusił zagrać w tę grę z uwagi na twórców (ja tak zrobiłem), to się na tym polu mocno zawiedzie. Ma on ciekawy akcent z tym, że raz na jakiś czas można przejść w tryb planowania ataków, ale ogólnie jest mało responsywne sterowanie, postać nie porusza się tak intuicyjnie jak powinna, odstępy między atakami są strasznie długie i nieprzyjemne, a zachowanie przeciwników jest trochę ciężkie do zrozumienia --> czasem nas atakują, kiedy my ich atakujemy, innym razem nie są w stanie wtedy tego zrobić, czasem wygląda jakby zasięg ataku się kończył, ale jest nadal, leczące robaki (które sprawiają, że bardzo ciężko zabić zwykłych przeciwników) są ledwo widoczne, szczególnie na późniejszych poziomach, itp.
Ogólnie to ten system walki jest raczej na spory minus i trochę grałem po mimo jego. Jeszcze jest mocne nastawienie, aby próbować różnych buildów (narracyjnie gra nas zachęca do tego, a czasami jest to wręcz konieczne), przy czym wiele nie jest jakoś specjalnie przyjemnych do ogrywania. Swoją drogą, to nigdy nie wiemy jakich przeciwników napotkamy, a buildy niektóre są mocno gorsze pod niektórych przeciwników, więc mamy przed każdą walką ruletkę, jeżeli nie trzymamy się najbardziej stabilnych buildów (co gra utrudnia).
Ja osobiście ten system walki jakoś tam przełknąłem i było warto, bo gra nie jest długa (mi 5h zajęło pełne przejście do napisów grając bardzo spokojnym tempem i czytając wszystkie notatki), to nie zdążyłem się zbyt tym systemem walki zdenerwować, a wszystko inne w tej grze jest warte uwagi.
Steam User 0
Nawet jeśli Transistor nie jest aż tak przepełnione zawartością jak *pewne* późniejsze gry Supergiant - jest i był ważnym momentem dla studia i wciąż ma do zaoferowania dużo.
Czuć w drugiej produkcji teamu duże pokłady artystycznej wolności, czy to w kwestii prezentacji, czy mechanik zaprezentowanych w grze i od tego drugiego pozwolę sobie zacząć wyjaśnianie, co tu jest tak wyjątkowego. Po pierwsze - system walki, oparty o możliwość zatrzymania biegu walki w czasie i zaplanowanie każdej akcji, kosztem energii, jaką wkładamy w ataki. Gra mogłaby być duchowym spadkobiercą bardziej klasycznego pod tym kątem Bastion, natomiast...nie jest i aktywnie próbuje nie być. Jasne, można w to grać nieco bardziej klasycznie, niemniej raz - nie jest to tak przyjemne, dwa - ciężko zignorować silną satysfakcję idącą z tego quasi-turowego systemu, szczególnie, że gra premiuje mądre planowanie akcji w czasie na-wpół-rzeczywistym. Zatem jeśli spodziewaliście się gry trochę jak w Hadesa - tego tu nie uświadczycie. To nie rougelite, ni pełnoprawny hack n slash, chociaż późniejsze dzieła studia zdecydowanie czerpią z innej sfery Transistora.
Narracja środowiskowa oraz ta bezpośrednia. Gra nie posiada narratora w sensie stricte jak Hades czy szczególnie Bastion czy Pyre (którego akurat nie skończyłem :p).
Akcja rozgrywa się w pełni w świecie Cloudbank i w interakcjach Red, głównej bohaterki i Transistora, miecza, który ona dzierży i który służy nam za zarówno wiernego towarzysza, jak i bezpośredniego nośnika bardzo jakościowo podanej ekspozycji. Transistor istniał w tym świecie i wie o relacjach Red, o tym, co może być dla niej ważne i każda postać tak się zachowuje - jakby była częścią tego świata, w efekcie czego informacje są nam podawane w naturalny sposób. Czy to przez czytanie postów w terminalach, czy odblokowywanie informacji o innych postaciach, czy nawet wysłuchiwanie ich - nigdy nie czułem, jakby informacje były mi pchane do gardła. W tym pomaga dodatkowo charakteryzacja postaci i to, jak świat jest pełen małych, pozornie niepotrzebnych detali - Red jest kompletnie niema, co nie powstrzymuje jej w byciu postacią z krwi i kości. To interakcje ze światem ujawniają jej naturę - melancholijną, skonfundowaną całą sytuacją, przytłoczoną wagą wydarzeń mających wcześniej i teraz miejsce, luźną w obejściu czy wściekłą i zdesperowaną. W prawie każdym miejscu gry możemy dosłownie się popisywać albo nucić motyw przewodni lokacji, który nagle zyskuje wokal, i to Red właśnie. Czasem to piosenka przekaże nam uczucia bohaterki w stosunku do sytuacji - takich smaczków jest naprawdę wiele i gra, mimo bycia krótką, wykorzystuje swój czas i zasoby w pełni.
Sam Transistor to wspaniały towarzysz - jak wspomniałem, to jedno z naszych głównych narzędzi do poznawania Red, ale przy okazji poznajemy także jego i nagle okazuje się, że był on naprawdę ważny dla niej, z wzajemnością, a chwile, gdy gliczuje się wprowadzają w stan subtelnego, ale wciąż obecnego niepokoju.
Wszystko służy opowiedzeniu historii o nie tylko utracie głosu, ale i wpływu - nagle Red musi rozwikłać cały bałagan, który dotknął nie tylko ją i człowieka w Transistorze, ale i całe Cloudbank, po którym zaczyna panoszyć się Proces - coś na kształt wirusa prześladującego miasto, które onegdaj szczyciło się absolutną sprawczością demokratycznej większości w jakiejkolwiek sferze tego miejsca. Sprawczością, która zmęczyła grupkę ludzi, za którymi musimy teraz podążać.
Nie chcę o fabule mówić wiele, bo właśnie - gra jest krótka, postaci, chociaż napisane i wizualnie zaprojektowane świetnie, mają swój limitowany czas. Co zaś mogę powiedzieć - zaglądajcie w każdy kąt, nawet jeśli nie dostaniecie istotnej informacji dla fabuły, może czekać na was szczerze ciepła i urocza interakcja, albo jakaś przyjemna uwaga towarzysza, którą moglibyście kompletnie pominąć.
Przyjemna jest także oprawa audio - efekty dźwiękowe mają w sobie zarówno soczystość, jak i klarowność przy zachowaniu tego cyberpunkowego charakteru. Mają w sobie tę charakterystyczną sterylność połączoną z szumami i zakłóceniami, ale to i tak nic w porównaniu z muzyką. Nie wiem, dlaczego ci ludzie mają takie wyczucie klimatu (i sprawczość, w końcu to kluczowa kontrybucja do atmosfery) i dlaczego tak świetnie wychodzi im tworzenie zarówno chwytliwych, jak i subtelnych utworów, ale naprawdę cieszę się, że trzymają od samego początku formę w tej sferze.
Tak naprawdę jedyne wady, jakie widzę w grze to nieco mniejsza bezpośrednia ekspozycja antagonistów niż ja osobiście bym sobie tego życzył (bo ta wymagająca umiejętności czytania istnieje - czy to w wizualnych efektach ich działania na Cloudbank, czy opisach umiejętności), a także mała różnorodność wrogów. Ta istnieje, oponenci są zresztą zaprojektowani nieźle, bo każdy testuje umiejętności planowania na polu bitwy w inny sposób - Drań będzie na nas stale parł, Kogut będzie uciekał, Migawka zaślepiać, wymijać i strzelać. Po prostu wszelkie nowe postaci wrogów to po prostu zwiększenie ich paska zdrowia i mocy uderzeń, to spaja się z motywem gry, jasne, po prostu wyobrażam sobie, że istniało rozwiązanie przekazujące stopniowy rozwój Procesu w nieco bardziej fantazyjny sposób, a na które Supergiant zwyczajnie nie wpadło.
Czy te wady mają znaczenie? Trochę, ale nie psują doświadczenia i nie wybijają z rytmu, to bardziej kwestia osobistych preferencji... I serio - zagrajcie w Transistor.
Jasne, Hades to wspaniała, niemalże perfekcyjna gra w swojej niszy, o Hadesie II się nie wypowiem póki co, bo nie grałem (chociaż wiem tyle, że obie to wspaniałe gry dla maniaków maksowania i/lub biseksualnych i panseksualnych (mnie) ludzi). Jestem jednak zwolennikiem przekonania, że przynajmniej warto obadać dzieła, które ostatecznie doprowadziły do powstania magnum opus, szczególnie w tak niewielkim, jednocześnie masywnym portfolio i w 2026 roku wciąż warto ograć, czy to Bation, Pyre czy właśnie Transistora, przede wszystkim dlatego, bo to tutaj studio zaczęło na poważnie szlifować swoje mocne strony. I też dlatego, bo Transistor ma swój głos. Zachęcam was do wsłuchania się weń.
PS: też chcę na wieś
Steam User 2
Gra do najdłuższych, ani do najbardziej skomplikowanych nie należy, chociaż nie można jej odmówić przyjemnej dla oka grafiki, wpadającej w ucho muzyki, czy satysfakcjonującej walki, do której trzeba się trochę z początku przyzwyczaić. Fabularnie spodziewałem się czegoś innego. Historia zupełnie mnie nie porwała, a narracja momentami bywała nużąca. Cyberpunkowy klimat też mógłby być bardziej...
Nie wiem, czy kiedyś wrócę do Transistor (inne gry czekają w kolejce), ale sama gra nie była na tyle zła lub męcząca, żebym nie mógł jej polecić. Szczególnie, gdy będzie na wyprzedaży ;)