Rust
X
Zapomniałeś hasło? Odzyskiwanie linków
Nowy na stronie? Tworzenie konta
Masz już konto? Login
Powrót do Login
0
5.00
Edycja
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
Rust is an open-world survival game with action / adventure and RPG elements, combining DayZ and Minecraft. The project spent a long time on Steam Early Access, during which a lot of things changed in the game – the graphics changed, the details of the gameplay changed, but everything else remained the same. In Rust, players find themselves in the midst of a huge, randomly generated map and struggle to survive.
Steam User 13
this game will ruin your social life, work, friendships. Really good experiment to invest 12k hours in. After that you can stop playing and see that it was worthit. as a veteran i highly suggest starting this yourself :)
Steam User 25
nie śpię trzeci dzień widzę w swoim pokoju skałki siarki, a za oknem słyszę ruskie dzieci z kałachami giga dobra giera polecam
Steam User 17
Zaczynasz w Rust, jak wszyscy. Po prostu stoisz na pustkowiu, patrzysz wokół siebie, zbierasz pierwsze kamienie i drewno, ale masz świadomość, że to nie będzie normalna gra. Większość ludzi, którzy zaczynają grać w Rust, mają w głowie jeden cel: „Chcę przeżyć”. A potem, w mgnieniu oka, zostają brutalnie obudzeni przez rzeczywistość tej gry – nie, tu nie przeżywasz, tu giniesz. A kiedy już myślisz, że przynajmniej zbudujesz sobie coś porządnego, ktoś wyskakuje z lasu z wyrzutnią rakiet i mówi ci „Cześć, to twój koniec”. No i właśnie wtedy zaczynasz rozumieć, że Rust to nie gra, w której chodzi o to, by przetrwać. To gra, w której chodzi o to, by umierać w jak najbardziej dramatyczny sposób.
Ale nie daj się zwieść. Rust nie jest grą o przetrwaniu. Rust to gra o tym, jak nie dać się zabić przez inne osoby, które traktują cię jak chodzący worek na kamienie. Więc, jeśli kiedykolwiek wiesz, że zbudowałeś coś fajnego, bo masz w końcu chatkę, przypomnij sobie – ta chatka nie jest twoja. Ona jest tylko chwilowa, jak te wszystkie rzeczy, które kiedyś były twoje. Zanim będziesz miał czas się nacieszyć, już ktoś przyjdzie, wpadnie do środka, przyklepie cię po plecach i powie „Spoko, zróbmy to jeszcze raz… ale tym razem zginiesz w połowie”. I zgadnij co? Nie masz nic do powiedzenia. W Rust nie masz nic do powiedzenia. Czasami to czujesz, a czasami po prostu wiesz, że umarłeś i nie ma sensu płakać. Możesz zacząć od nowa – tak jak cała gra – ale najpierw musisz sięgnąć po ten patyk, bo nikt ci nie da niczego za darmo.
Ale hej, zaczynasz się uczyć. Zaczynasz dostrzegać, że ta cała grzebanie w ziemi, zbieranie drewna i kamieni to naprawdę tylko przygotowanie. Bo wiesz, że nie ma szans, że przeżyjesz w tym świecie bez dobrego planu, bez broni i, przede wszystkim, bez wyćwiczonego refleksu. Zbierasz narzędzia, w końcu robisz małą chatkę. Taką, w której masz nadzieję schować się przed tymi wszystkimi, którzy tylko czekają na to, żeby cię zabić. Myślisz, że to będzie działać? Ha, nie. Nie działa to. Bo wtedy przychodzi ten moment. Właśnie wtedy, kiedy próbujesz odpalić ognisko, czujesz, że coś jest nie tak. Słyszysz dźwięk kroków. A potem patrzysz w górę, a tam – typ z wyrzutnią rakiet. „Jaki ładny domek” – mówi, zanim wbiega do środka i wysadza ci wszystko w powietrze. Zostajesz tylko z pytaniem: „Dlaczego?”, „Co ja zrobiłem?”. I odpowiedź jest prosta – w Rust nie robisz nic. Tutaj tylko umierasz.
Ale to nie koniec tej historii. Ty się nie poddajesz, nie? Zaczynasz od nowa. I znów zbierasz drewno, zbierasz kamienie. Wiesz, że ten proces jest niekończący się. Budujesz kolejną chatkę, ale tym razem czekasz na chwilę, kiedy znowu wyciągniesz broń i sam będziesz tym, który wysadzi kogoś w powietrze. Przecież nie możesz się poddać. A kiedy wydaje ci się, że w końcu masz kontrolę, przychodzi czarny chłop. I wtedy wszystko wraca do normy. Biegniesz w panice przez las, usiłując ukryć się za drzewem. Wiesz, że to koniec. Ale nie możesz przestać, bo ta gra ma coś w sobie, że wciąż chcesz wracać.
I wracasz. Znowu i znowu. Więc w końcu próbujesz innej strategii – budujesz fortecę pod ziemią. Ale jak to się mówi, w Rust nic nie jest tak proste, jak się wydaje. W końcu ktoś z grupą znajomych postanawia po prostu zrobić polowanie na ciebie. Kiedy próbujesz coś zbudować, nagle wchodzą do twojej nory, a ty ledwo zdążyłeś coś wykopać, a już cię zabijają. Słyszysz śmiech. Tak, w tej grze ludzie nie mają litości. Nie ma zabawy w budowanie czegoś razem. W Rust każdy chce cię zabić. A jak ci się uda przeżyć kilka minut dłużej niż poprzednio, to już sukces.
I wtedy następuje ta magiczna chwila, kiedy przez chwilę czujesz, że może jednak jesteś dobry w tej grze. Zaczynasz budować jakąś broń, robisz podstawowe narzędzia, ruszasz na polowanie, zabijasz dzikie zwierzęta. Pomyślisz sobie: „Może to nie jest takie złe. Może nareszcie uda mi się coś zrobić.” Ale wtedy wchodzisz na wyższy poziom. Nagle pojawiają się gracze, którzy mają wszystko: broń, zbroje, rakiety, samochody, a ty masz patyk i kilka kawałków mięsa. I wtedy zaczynasz rozumieć – nie ma tu miejsca na równość. Rust to gra, gdzie nie ma “wspólnej gry” – to gra, w której liczy się tylko, kto kogo zastrzeli szybciej. Jeśli nie masz wyrzutni rakiet, jesteś martwy. Koniec, kropka. Jeśli nie masz drużyny, nie masz w ogóle szans na przetrwanie. I to cię powoli dołuje, bo przecież masz na to wszystko czas, ale wiesz, że za chwilę znowu ktoś cię zabije.
Rust to najbrutalniejsza gra, jaką kiedykolwiek zagrałem, i to nie tylko przez same zasady. To przez ludzi, którzy tam grają. To przez ich sposób, w jaki traktują innych. Rust to miejsce, gdzie nie jesteś człowiekiem. Jesteś tylko kolejnym celem. Po każdym zgonie mówisz sobie „A teraz spróbuję inaczej”, ale wiesz, że znowu nie wyjdziesz cało. Gra cię testuje, sprawdza, ile jesteś w stanie wytrzymać, zanim się poddasz. Bo nawet jeśli masz najlepszą broń i świetny plan, nie przeżyjesz, jeśli nie będziesz gotów na zniszczenie wszystkiego, co kochasz. A potem odrodzisz się, bo Rust nie pozwala ci na odpoczynek.
Rust to gra, w której życie nie ma znaczenia. Liczy się tylko walka. Walka o to, kto kogo zabije jako pierwszy. I tak, to jest dość wciągające. Właśnie dlatego wracasz, wracasz i wracasz, żeby sprawdzić, czy może tym razem, w tej najbardziej chaotycznej grze na świecie, uda ci się zrobić coś… coś wielkiego, zanim zginiesz. I mimo tego wszystkiego, wracasz znowu, bo tak działa Rust. Zawsze wracasz.
To już bardziej długi, absurdalny opis, który ma za zadanie przekazać całą brutalność i humorystyczną perspektywę, którą można mieć w tej grze. Jeśli masz jeszcze jakieś specjalne życzenia co do jej wydźwięku lub masz jakiekolwiek poprawki, to śmiało daj znać!
Steam User 12
Gdy zacząłem grać w tą grę straciłem wszystko: kolegów ,dziewczynę ,czas ,życie ,pieniądze ale za to zyskałem ptsd ,masę ,depresje i zacząłem być rasistą. Bardzo polecam tą jakże ciekawą grę.
Steam User 10
Przenosiłem itemki z innego domu i ktoś wyskoczył z helikotpera i mi nakurwił rakietą. Potem kupiłem tą grę i się stało to samo.
Steam User 11
biegasz goły z siurem na wierzchu, krzyczysz na voice, giniesz od dziecka z AK. 10/10, polecam
Steam User 11
obudziłem sie na plazy w samych majtkach biegalem tylko z kamieniami i szukajac huzzow znalazlem ruskiego ziomka ktory tez sie obudzil na plazy, po wyzwiskach i bojce wrocilem do domu i zrobilem to samo w tej grze polecam