Remnant: From the Ashes
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
Remnant: From the Ashes is a third-person survival action shooter set in a post-apocalyptic world overrun by monstrous creatures. As one of the last remnants of humanity, you’ll set out alone or alongside up to two other players to face down hordes of deadly enemies and epic bosses, and try to carve a foothold, rebuild, and then retake what was lost. The world has been thrown into chaos by an ancient evil from another dimension. Humanity is struggling to survive, but they possess the technology to open portals to other realms and alternate realities. They must travel through these portals to uncover the mystery of where the evil came from, scavenge resources to stay alive, and fight back to carve out a foothold for mankind to rebuild… Explore dynamically-generated worlds that change each time you play through them, creating new maps, enemy encounters, quest opportunities, and in-world events. Each of the game’s four unique worlds is filled with monstrous denizens and environments that will provide fresh challenges with each playthrough. Adapt and explore… or die trying.
Steam User 5
B- TIER
Muszę przyznać, że Remnant: From the Ashes wciągnął mnie bardziej, niż przypuszczałem. Może to kwestia mojego osobistego, subiektywnego „blublania”, a może po prostu mam słabość do kowbojów z rewolwerem i lekkich skojarzeń z Hunt: Showdown. Ten miks retro strzelb, postapo i niby-soulsowego klimatu to… dziwna potrawa. Da się zjeść, ale kucharz chyba eksperymentował po nocy.
Klimat? Średniak. Gdyby nie pistoleciki i te moje romantyczne, kowbojskie dodatki w głowie, pewnie byłoby bardziej blado. Fabuła z kolei ma większe dziury niż polityka państw pewnej unii — potrafi zaciekawić, ale zaraz potem zadajesz sobie pytanie: ale… dlaczego?.
Sterowanie? Mi akurat nie przeszkadzało, ale Dawidek narzekał, a on się zna, więc coś w tym musi być. To mój pierwszy soulslike, więc nie będę udawał eksperta, ale wszyscy wokół mówią, że to ponoć „mega średniak”. I trochę w to wierzę.
Muzyka — tu gra nadrabia. Potrafi przyjemnie przygrywać podczas eksploracji i niektóre kawałki faktycznie zostają w głowie. Walki i mapki natomiast nie wybijają się ponad przeciętny poziom. Są okej, nic więcej.
Za to dodatek… ooo, tam to można niszczyć skrzynki i beczki do oporu. I jest to absolutnie cudowny element, nie będę kłamał — najlepsza terapia po ciężkim dniu. Mniam mniam.
Grafika? Gram na najniższych ustawieniach, bo jako syn Thorusa wolę starszą szkołę — i nie zamierzam przepraszać. Postacie wypadają przeciętnie, nie ma tu wielkich momentów, nie ma epickich historii, do których człowiek chciałby wrócić. To raczej gra na jeden raz. Mimo to dwójkę i tak odpalę, bo jakiś tam młodzieżowy HYPE we mnie siedzi.
Farmienie świecących fragmentów to natomiast absolutna padaka. Nudne, powtarzalne, i chyba zaprojektowane, żebyś docenił własne życie poza grą.
Uginam kolanko i dam B jak baran.
Pozdrawiam.
Steam User 1
Gameplay potrafi wciągnąć, fajne dynamiczne walki, całkiem sporo różnych enemy. Najlepszy boss to zdecydowanie Ixillis!!! Faburalnie to w sumie nie mam pojęcia co się działo, ale nie przeszkadzało mi to.
7/10
Steam User 0
gra troche nudna po paru godzinach ale jak sie gra w pare osob to w miare spoko. Napierdalasz Shotgunem w bossy i masz wyjebane
Steam User 0
25 przyjemnych godzin z Remnant From the Ashes zaliczone póki co. Za grę odpowiada studio, która wyprodukowało Darksiders 3.
Gdybym miał określić grę jednym zdaniem to takie soulsy, tylko z bronią palną. Niech was nie zwiedzie łatwy początek, już w kanałach, kiedy wcześniej się myślało, że wybrało się za łatwy poziom trudności (grałem na normalnym) gra mi zafundowała potężnego plaskacza w twarz. Sporo wrogów, w dodatku pojawiają się wrogowie specjalni (towarzyszy temu charakterystyczny dźwięk).
Sporo krwi napsuł mi koleś z dwoma mieczami, które robiły mu za tarczę. Trochę czasu mi zajęło odkrycie słabego punktu, ale jak zorientowałem się, że przy pokonywaniu przeszkód musi opuścić miecze to skrzętnie wykorzystałem to jego odsłonięcie. Spore znaczenie ma tutaj dźwięk i nie mówię tutaj o muzyce, która jest tutaj naprawdę niezłej jakości.
Wrogowie z bronią białą lubią nas w nią rzucać, zwłaszcza widocznie jest to w biomie na bagnach. Dwóch wrogów rzucających bronią to jeszcze pół biedy, ale przy pięciu to już trzeba się mieć na baczności. Zresztą wytężony słuch i instynktowny unik na boki nieraz uratował mnie przed zgonem. A zginąć można tutaj łatwo, jak nie uważamy.
Poziom w kanałach muszę przyznać, że mnie utwardził, a że nie należę do klubu miękkiej parówy (fani NR Geeka wiedzą o co chodzi) to sporo mnie nauczył o mechanizmach rozgrywki. Bo dodam, że gra nie prowadzi za rączkę. Tytuł tylko początkowo podpowiada sterowanie, ale nie mówi nic o ulepszaniu ekwipunku, stosowaniu modów do broni, itp.. Do pewnych rzeczy musiałem dochodzić samemu.
Ekwipunek ulepszamy za złom zbierany w trakcie gry. Do tego pewne przedmioty wymagają określonych surowców, do broni ulepszanych do 10 poziomu wystarczy same żelazo, ale powyżej dziesiątego poziomu trzeba poszukać galwanizowanego żelaza. W przypadku serca smoka, którym się uleczamy, żeby je ulepszyć to oprócz białych kluczy, które wypadają po pokonaniu specjalnych przeciwników musimy poszukać świetlistych kluczy. A w trakcie całej swojej rozgrywki natrafiłem na zaledwie 2 sztuki tego przedmiotu. I to pomimo dokładne przeszukiwania lokacji
Odrębną kwestią są walki z bossami. Łącznie gra oferuję nam 37 bossów, ale w trakcie rozgrywki natraficie na jedną trzecią z nich. Wynika to z tego, że gra losuję pojawiających się przeciwników specjalnych, jak np. w kanałach, jak i bossów. Bo zamiast smoka możecie napotkać innego bossa.
Walki z bossami przeważnie mnie irytowały. Nie dość, że teren mały to jeszcze taki osobnik ma do pomocy pomocników. Już kolo z mieczem napsuł mi krwi w kanałach, do tego miał do pomocy wybuchających przeciwników. W walkach z bossami kluczem do sukcesu jest strzelanie w ich słabe punkty i robienie uników. Do tego na późniejszym etapie rozgrywki warto korzystać z modów do broni, które mogą nieco ułatwić starcie.
Bez tego typu zabiegów możecie mieć przerąbane niczym Pinokio w krainie termitów. Najlepiej walczyło się mi z bossami na w miarę dużym terenie, jak np. walka ze smokiem, walka z duetem posługującym się atakami ognistymi (dzięki modyfikacji ognisty pocisk zabierało się im dużo zdrowia, bo jak mawiał Frank Castle w jednym z komiksów Punischer, "Czasem ogień warto zwalczać ogniem"), czy też postać z maską posługująca się wyładowaniami elektrycznymi.
Ale gra ma też wady. Na bugi machnąłbym ręką, ale najczęściej występowały one z walkami bossami. A to postać mi nagle utknęła, a to nagle jakaś niewidzialna siła mnie wypycha z areny. Biorąc pod uwagę, że kwestia uniknięcia śmierci to kwestia czasem tutaj milisekund to bardzo mnie to wkurzało. Do tego walka z bossem z Ojcem Totemów uświadomiła mi, że kamera jest umiejscowiona zbyt blisko postaci. Przez to możemy nie zauważyć, że czymś dostaliśmy.
Na szczęście przy cięższych walkach twórcy gra nas odpowiednio wynagradza. A to większą ilością złomu do zebrania, a to ciekawą modyfikacją lub bronią. Przy walce z dwoma wielkimi motylami zdobyłem broń, która strzela czymś w rodzaju roju. A dzięki walce z Ojcem Totemów można zdobyć ulepszenie modyfikacji do broni, który pozwala walić piorunami niczym Zeus z mitologii greckiej.
Polskiej wersji oficjalnie brak, ale jest wersja maszynowa stworzona przez użytkownika ozonek. Muszę przyznać, że jak na maszynówkę tekst prezentuję się dobrze. Widać, że w przeciwieństwie do SteamWorld Dig 2 komuś chciało się posiedzieć przy korekcie. Ale nie spodziewajcie się jakości tłumaczeń robionych przez zawodowców. Raz słowo Root jest w oryginalnej formie, innym razem mamy Korzeń. Podobnie ze słowem jest Ward. A do tego czasem przestrzelono płeć danej postaci.
Graficznie tytuł prezentuję się okazale na Unreal Engine 4. Nie jest to ten sam poziom szczegółowości grafiki, co Red Read Redemption 2, ale jest na czym zawiesić oko. Do tego mamy różnorodne biomy, jak pustynia, dżungla, bagno, itp..
Postać można ulepszyć dzięki tzw. punktom cech. Oprócz ładowania w zdrowie i wytrzymałość warto pomyśleć o szybkości regeneracji modów do broni, szybkości przeładowania broni, czy też odporności na ataki dystansowe.
Do gry z pewnością wrócę, ale póki co bawię się przy tytule, który nie ma aż takiego dużego poziomu trudności. Jeśli lubicie Soulsy to polecam sprawdzić, tylko od razu zalecam kupić edycję ze wszystkimi DLC.
Steam User 0
Bardzo fajny souls-like, ale wkurza przede wszystkim długie dołączenie do gier, gdzie trzeba odczekać, aż gracze podejdą do totemów.
Steam User 0
wspaniała fabuła troche gra utrudnia szukania przejscia dalej czy odnalezenie bossa ale wystarczy sie cofnac lub mape zwiedzic dokladnie i odnajdziesz to czego szukasz. gra fajna do grania z znajomymi, jak to lubiałem nazywać dark souls tyle ze postapo
Steam User 0
Great co-op game. It takes some time to get good at it, but in the end it’s worth it. Really fun