Outer Wilds
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
Outer Wilds is an open world mystery about a solar system trapped in an endless time loop. Welcome to the Space Program! You're the newest recruit of Outer Wilds Ventures, a fledgling space program searching for answers in a strange, constantly evolving solar system. Mysteries of the Solar System… What lurks in the heart of the ominous Dark Bramble? Who built the alien ruins on the Moon? Can the endless time loop be stopped? Answers await you in the most dangerous reaches of space. A World That Changes Over Time The planets of Outer Wilds are packed with hidden locations that change with the passage of time. Visit an underground city of before it's swallowed by sand, or explore the surface of a planet as it crumbles beneath your feet. Every secret is guarded by hazardous environments and natural catastrophes.
Steam User 8
Są takie gry, w które nie do końca wierzysz. Gry, które gdzieś tam leżą na liście życzeń, co jakiś czas przypominając o sobie powiadomieniem, bo właśnie wpadła na nie promocja. Gry, o których gdzieś tam się słyszało, że są niezłe, że warto spróbować, ale jakoś niespecjalnie masz na to czas i ochotę. Lub myślisz, że to będzie raczej średniak na dwa wieczory. Gry, które czekają trochę w cieniu, bo jakoś zawsze bardziej błyszczy napakowany marketingiem tytuł AAA po który sięgasz w pierwszej kolejności - bo grają w niego znajomi, bo grafika wywołuje opad szczęki, bo wszędzie przypominają Ci o nim zwiastuny.
Outer Wilds to trochę taka gra, o której słyszałem i chciałem zagrać, ale pozostawała w cieniu. Czekała.
I oto zmęczony wodotryskami grafiki, powtarzalnością otwartych światów, mechanikami opartymi o strzelanie czy wszędzie wciskany crafting pomyślałem sobie - chcę zagrać w coś innego. Coś zupełnie z innej beczki, coś, co będzie faktyczną przygodą i wyzwaniem. Coś, co udowodni mi, że mimo upływu lat gry jeszcze mnie cieszą i ciekawią. Że warto brnąć w nie dalej, bo poruszają tę część w człowieku, która w dzieciństwie kazała nam wspinać się wyżej na drzewo, wchodzić głębiej w las, i wymykać się nocą z domu, by oglądać rozgwieżdżone niebo.
A że była akurat promocja... to pomyślałem, że może Outer Wilds trochę takie będzie.
Rozpoczynając grę, wiedziałem o niej niewiele. Słyszałem z grubsza tyle, że dzieje się w kosmosie i ma trudne zagadki - oraz to, że niektórzy traktują ją jak formę sztuki, co wówczas wydawało mi się nieco przesadzone, a dziś chyba bym się pod tym podpisał. Czytałem też opinie, że Outer Wilds trzeba doświadczyć samodzielnie. Zmierzyć się z nią bez poradników, zanurzyć się w jej świecie i samemu wszystko eksplorować, do wszystkiego dojść poprzez obserwację, łączenie faktów. Poprzez odkrywanie.
I właśnie tak postanowiłem w to zagrać - bez żadnych ułatwiaczy. Tylko ja i kosmos.
To, co mnie od razu urzekło, to brak samouczka i jasnych poleceń, co robić. Owszem, zostało to zrealizowane w formie "muzeum", do którego możemy wpaść (co polecam), ale nie jest to natrętne. Gra od początku traktuje swojego odbiorcę dojrzale, trochę "w starym stylu", każąc odkrywać swoje reguły. I tak było w zasadzie ze wszystkim. Każda planeta to coś innego- to inna logika nią rządząca, inne zagrożenia, inne podejście do myślenia o niej. Ale najciekawiej robi się pod koniec, gdy reguły tego (wszech)świata zaczynają się ze sobą łączyć, gdy odkrywasz, że aby popchać fabułę dalej, musisz zrobić coś na planecie A o dokładnie określonej porze i w odpowiednim miejscu. Po to, by o innej porze i w innym miejscu można było zrobić coś na planecie B.
Do tego wszystkiego w owo odkrywanie wpleciono fabułę. Sposób jej przedstawiania, a więc narracja, opiera się w zasadzie na czytaniu i to czytaniu zaledwie jej fragmentów. Fani filmowych cut-scenek i efekciarskich dialogów mogą od razu sobie tę grę podarować. Jeśli nie masz na to cierpliwości - to nie jest tytuł dla Ciebie.
Tym zaś, którzy wytrwają i lubią takie rzeczy - gra zaoferuje ciekawą i intrygującą historię, chwilami chwytającą za serce, chwilami zabawną- a chwilami dotykającą obszarów filozofii i metafizyki, zmuszającą do refleksji nad światem, życiem, początkiem i końcem tego wszystkiego. Choć przyznam, że bywały takie momenty, gdy długo zastanawiałem się, o co w tym wszystkim chodzi i kim w ogóle byli Nomai, których śladami przyszło nam podążać.
Pisząc o podążaniu, muszę powiedzieć kilka słów o tym, na czym gra w ogóle polega. A polega na tym, że latamy statkiem kosmicznym po fikcyjnej galaktyce, w której funkcjonuje kilka mocno różniących się od siebie, niewielkich, ale wypełnionych treścią planet. W tej grze do nikogo nie strzelasz, nie masz ekwipunku, nie craftujesz, nie zarządzasz zasobami. Jesteś tylko Ty, Twój statek, Twoje nogi, latarka, odbiornik fal radiowych i mały satelita, którego wypuszczasz na zwiady oraz robisz nim zdjęcia.
W tym momencie ktoś mógłby powiedzieć: "Ej, czyli to gra o chodzeniu? To nuda, ja podziękuję". I trochę będzie to prawda. Ale właśnie w tym momencie chcę powiedzieć o największej zalecie tego tytułu - oryginalności. Gra daje nam do rąk raptem kilka narzędzi, a sposób, w jaki je potem wykorzystuje, jest tak błyskotliwy, że chwilami musiałem robić sobie od gry przerwę, aby się pozbierać.
Nie rzucając nadmiernie spojlerami, spróbuję podać kilka przykładów: czasem trzeba na coś spojrzeć tak, by obiekt, na który patrzysz, nie zniknął Ci z oczu. Czasem nasz satelita wystrzelony z jednego miejsca wskaże nam drogę w zupełnie innym odległym miejscu galaktyki. Czasami wykorzystujemy bezwład braku grawitacji, a innym razem piasek, który zasypując drogę na jednej planecie, odkrywa coś na innej. Czasami zdjęcie pokaże nam prawdę o miejscu, które wydawało nam się wyczerpująco zbadane. Czasem trzeba słuchać, czasem dobrze przeczytać. Trzeba nauczyć się upływu czasu i rozumieć, co on robi na poszczególnych planetach. A czasami trzeba przestać na chwilę wierzyć swojej logice - i zrobić to, co wydaje się głupie, ale gdzieś tam w środku podpowiada Ci serducho. Naprawdę w tym momencie silę się na maksymalną dyskrecję i intelektualny parkour - by tak o tym powiedzieć, aby nic nikomu nie opowiedzieć. Żeby nie popsuć komuś zabawy. Bo to trzeba samemu odkryć i sprawdzić, jak wielka jest radocha z układania tych wszystkich puzzli. Praktycznie każda zagadka to było dla mnie coś oryginalnego, czego w żadnej innej grze dotąd nie widziałem.
A już mistrzostwo twórcy osiągnęli w finałowej zagadce z dodatku Echoes of the Eye- który, mimo że mniej mi przypadł do gustu niż podstawka (elementy skradania, którego fanem nie jestem), to miał kilka bardzo mocnych momentów, w tym właśnie tę zagadkę. Twórcy udowodnili mi, że potrafią mnie wpuszczać w maliny przez kilkanaście godzin, z pełną premedytacją wodzić mnie za nos, sprawić, bym uwierzył w pewne rozwiązanie i upoił się zbliżającą się nagrodą... po to tylko, by mi pokazać, że cały czas się myliłem, a rozwiązanie tej zagadki było dostępne już od bardzo dawna - tylko trzeba było spojrzeć na wszystko kompletnie inaczej i tak nieszablonowo, że wręcz absurdalnie - choć w dalszym ciągu zgodnie z głęboką logiką.
W grze podobała mi się również muzyka, nastrojowa, chwilami napawająca specyficznym rodzajem smutku i nostalgii, który towarzyszył coraz lepszemu rozumieniu klanu Nomai. Główny motyw muzyczny (odgrywający tu pewną rolę w fabule) również mi się podobał i wciąż błąka się po mojej głowie. Ale nie mogę powiedzieć, że muzyka była wybitna i że to ona trzymała mnie przy tym tytule. Był to raczej przyjemny dodatek do wyjątkowej reszty.
Gra ma oczywiście swoje minusy. Dla mnie były to minusy małe, bo gra wstrzeliła się w to, czego potrzebowałem od dawna. Jej zalety przykryły wszystko inne. Ale zdaję sobie sprawę, że dla kogoś mogą to być poważne rzeczy - przeciętna grafika (choć nie jest to gra brzydka, to jednak brakuje tu jakiegoś elementu wow), brak voice actingu (wszystko w zasadzie czytamy) czy pewien początkowy chaos - mogą niepotrzebnie odrzucać od siebie część graczy.
Outer Wilds to wyjątkowy, lecz bardzo jednorazowy tytuł. I na pewno nie dla każdego, co również jest jego zaletą. To doświadczenie, które zostaje z Tobą jeszcze długo po końcowych napisach. Tytuł, który nie jest żerującym na nostalgii remasterem gry sprzed 20 lat, a jednocześnie dający na chwilkę to specyficzne uczucie bycia znowu chłopcem. Chłopcem, który patrząc w nocne niebo, wyobrażał sobie, że któregoś dnia będzie mógł odkrywać to, co jest gdzieś tam, bardzo daleko. I czeka.
Być może ta recenzja zbyt upiększa to, czym rzeczywiście jest ta gra, stając się tym samym mało obiektywną oceną tego tytułu. Ale chciałem napisać o tej grze właśnie to, co napisałem. Bo zrozumiałem, że właśnie w takie tytuły chcę grać. Oraz że poziom zaangażowania i kreatywności, który twórcy włożyli w tę grę, zasługuje na uznanie. Nawet, jeśli w niektórych obszarach brakuje jej doszlifowania.
Dla mnie mocne 9/10.
Steam User 4
10/10. No dobra. 11/10. Nie oglądaj niczego co by Ci tę grę zaspoilowało. Przejdź raz. Zgodzisz się. TYle
Steam User 3
Absolutnie świetna. Na chwilę pisania tej opinii nie skończyłem tej gry, ale ją zrozumiałem, stąd piszę recenzję, bo wydaje mi się, że trzeba zrozumieć sporo rzeczy, zanim nie zacznie się grać.
1. Oprócz eksploracji świetnego świata będzie dużo czytania i łączenia kropek. Jeśli nie chcesz takiego doświadczenia, nie kupuj gry.
2. NIE POBIERAJ RAZEM Z DLC!!! Są to 2 inne doświadczenia, wskazówki mogą się mylić. Jest to też lekko inny gatunek gry. Podstawka bierze element horrorowy (jeśli mogę to tak nazwać) z atmosfery jaką tworzy, natomiast DLC z elementów, które mają na celu cię wystraszyć. Świetny klimat + eksploracja = podstawka. Świetny horror + eksploracja = DLC
3. Nie spiesz się. to jest rzecz, którą naprawdę trzeba zrozumieć i do której trzeba przywyknąć. Masz dużo czasu. Wychilluj.
4. Wczytaj się w dialogi, zrozum postaci. Niektóre pojawiają się *dużo* częściej. Samo rozpoznanie ich na pewno trochę poprawi doświadczenie. Jako bonus możesz zapisywać sobie (mentalnie albo dosłownie) plany i cechy konkretnych postaci. Ja polecam.
5. Nie spoileruj se. Jak jesteś w miejscu, gdzie nie wiesz co robić, nie szukaj pomocy na google. To trochę (bardzo) rujnuje doświadczenie płynące z eksploracji. Jeden wątek utknięty, spójrz na inny! Może Zobacz czy wszystkie wskazówki zostały znalezione? Dużo odpowiedzi wpływa z kompletnie niespodziewanych miejsc, oraz wszystko prędzej czy później się jakoś łączy, po prostu nie szukaj jak.
PS. Idaea to głupia suka
Steam User 1
Pierwszy raz z Outer Wilds miałem styczność, gdy oglądałem, jak jeden streamer grał w tę grę. Wówczas nie wiedziałem jeszcze, co mnie czeka. Po obejrzeniu całości byłem zachwycony tym, jak ta gra jest stworzona, a tym bardziej muzyką z samej gry. Jednak, by całkowicie doświadczyć tego, czym jest Outer Wilds trzeba zagrać w nią samemu. Tak właśnie zrobiłem, kilka lat po tym jak obejrzałem tego jednego streama i zapomniałem większość rzeczy związanych z rozgrywką i historią, a dzisiaj dotarłem do zakończenia.
Słuchanie po raz pierwszy muzyki z Drzewnej Przystani w samej grze było jedną z najwspanialszych rzeczy od dłuższego czasu, tak samo jak usłyszenie wszystkich innych melodii. Samo słuchanie instrumentów innych podróżników dawało mi energię, by lecieć dalej. Spotykanie się z nimi, odkrywanie historii teraźniejszej jak i tej z przeszłości dawało dużą satysfakcję podczas rozwiązywania zagadek. Pomimo że gra nie ma mechaniki zdobywania przedmiotów na kolejne pętle, to samo zdobywanie wiedzy daje satysfakcję, że idzie się do przodu i rozumie się to, co jest przedstawione. Każda z postaci jest unikalna na swój własny sposób, nawet te postaci, których nie spotykamy, a czytamy jedynie wiadomości z przeszłości. To pokazuje, jak dopracowana jest ta gra, gdy wystarczy zobaczyć rozmowy postaci, które już się odbyły, by zrozumieć ich motywacje, pragnienia, osobowość oraz relację z innymi. Samo zakończenie poruszyło mnie tak jak zakończenia innych wspaniałych gier i sekwencja ta jest cudem samym w sobie.
Kiedy pierwszy raz miałem styczność z Outer Wilds nie wiedziałem co mnie czeka, ale wiem teraz, że cała ta podróż, wszystkie pokonane przeszkody i zdobyta wiedza, przydały mi się nie tylko w samej grze, ale również poza nią. Pomimo przeszkód w moim życiu idę dalej, zdobywam wiedzę, uczę się na błędach i zdobywam przyjaciół, którzy pomagają mi w problemach, których sam nie potrafiłbym pokonać, tak samo jak postaci z Outer Wilds. Muzyka z gry towarzyszy mi praktycznie codziennie i również pomaga mi przejść przez trudniejsze dni. Żałuje jedynie, że mój pierwszy kontakt z tą grą, nie był aż tak osobistym doświadczeniem, jakim powinien być, lecz nadal po tylu latach czuje, że doświadczyłem czegoś niebywale pięknego i będę polecać, by każdy zagrał sam w tę grę i doświadczył tego, co reprezentuje.
Do każdego kto to czyta wiedz, że nie jesteś sam. Każdy ma w swoim życiu trudne dni, ale po każdym złym dniu, nadchodzi kolejny dzień, który przynieść może coś dobrego. Jeżeli potrzebujesz pomocy, nie wahaj się o nią poprosić. Jesteśmy tylko ludźmi, uczącymi się na błędach swoich i innych, teraźniejszych i tych z przeszłości. Jeżeli widzisz, że próbujesz czegoś, ale Ci to cały czas nie wychodzi, nie poddawaj się, ale zrób sobie przerwę. Nie przemęczaj się, a zobaczysz, że po tej przerwie od razu pójdzie lepiej. Trzymaj osoby na których Ci zależy blisko, opiekuj się nimi, a one zaopiekują się tobą, kiedy będziesz tego potrzebował. Ludzie potrzebują innych, by móc poradzić sobie z tym co dzieje się dookoła, tym bardziej w tych trudnych czasach.
Outer Wilds jest zmieniającą życie grą, którą można doświadczyć tylko raz, ale tak samo jest z samym życiem. Więc jeżeli tylko możesz, upiększ swoje życie w to przepiękne doświadczenie, a na pewno nie pożałujesz.
Steam User 1
Zdecydowanie coś co każdy powinien przejść, a można to zrobić tylko raz. Gra na pewno zostanie ze mną na długo
Steam User 1
I think one particular thing which makes this game a special experience is that really I could recommend it to almost anyone. If you are wondering if it's for you - yeah, I think it definitely is.
Steam User 1
An amazing game with incomprehensible climate, it will stay with me forever near my heart, near my campfire