Inmost
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
INMOST, by Lithuania-based indie studio Hidden Layer Games, is an emotional and deeply atmospheric narrative-driven puzzle platformer. Uncover the story of an adventurous young girl, a stoic knight and a man in search of answers. Venture through a hauntingly atmospheric pixel art world 3 main characters, each with their own unique gameplay styles A knight adventures into the depths of a deteriorating castle. A child uncovers the past of an eerie house. A wanderer searches for answers. Lure enemies into lethal traps, solve environmental puzzles and utilise your scythe, hookshot and pickaxe to avoid a gruesome end! Discover a 3-5 hour emotional story, intended to be played in a single-sitting on a dark, stormy night Explore every nook and cranny to find secret passages and collectibles Featuring the vocal talents of Andrew Dennis and Cassandra Lee Morris Playable in 14 languages, including English, French, German, Russian, Spanish, Italian, Arabic, Dutch, Japanese, Korean, Brazilian Portuguese, Turkish, Simplified and Traditional Chinese Each pixel is placed with love! Features CORSAIR iCUE RGB dynamic lighting functionality for PC
Steam User 27
INMOST to pięknie zaprojektowana gra platformowa z elementami przygodowymi. Gracze przejmują kontrolę nad trzema różnymi postaciami, każda z nich ma swój własny wątek fabularny i zestaw unikalnych umiejętności. Gra jest pełna tajemniczych labiryntów, przerażających potworów i nieoczywistych rozwiązań zagadek.
Plusy:
Piękna oprawa graficzna i dźwiękowa
Dobrze napisana fabuła
Trzy unikalne postacie z różnymi umiejętnościami
Tajemnicze labirynty i przerażające potwory
Minusy:
Krótki czas rozgrywki
Trudne zagadki mogą być frustrujące dla niektórych graczy.
Podsumowując, INMOST to piękna gra platformowa z dobrze napisaną fabułą i niesamowitą oprawą graficzną i dźwiękową. Chociaż ma kilka minusów, takie jak krótki czas rozgrywki i trudne zagadki, jest to wciąż bardzo wartościowa gra dla miłośników gier platformowych i przygodowych.
Dziękuje za przeczytanie mojej recenzji na temat gry INMOST, jeżeli ta recenzja ci się spodobała, przydała podczas zakupu lub poprawiła ci humor - zapraszam do rozdania nagrody lub pozostawienia oceny pod recenzją.
Zapraszam również do przeczytania moich recenzji na temat innych gier.
Steam User 2
Dont care about the lore there is no excuse for making you walk a long ass staircase when your movement speed is equivalent to this of a disabled turtle i ran over in 2010
Overall pretty decent, couldve been longer
Steam User 0
Gry indie to czasem dość zabawny gatunek, patrząc na to wszystko z boku. Mało zorientowany obserwator mógłby nawet wysnuć wniosek, że to nic innego jak robienie gier po taniości, z niewielką ilością nowinek graficznych, aby potencjalny nabywca mógł nabrać się na takie określenia jak "głębia", "nieszablonowość" czy "minimalizm". I choć zapewne lwia część graczy zetknęła się z popularnymi "indykami", które skutecznie zadały kłam powyższej tezie oferując wielogodzinny gameplay na wysokim poziomie, często za pomocą względnie niewielu pikseli czy małej liczbie mechanik, nie da się rzeczywiście ukryć że wiele prostych, niedopracowanych tytułów zostaje błędnie podpinanych pod tę łatkę, podczas gdy są one po prostu produkcjami niższej półki. Osobiście najbardziej cięty jestem na wszelkie produkcje spod dłuta rpg makerów albo pikselowe, retro platformery, gdzie drętwość, mechaniczność i ograniczenia biją po oczach na niemal każdym kroku. Nie muszę chyba tłumaczyć zatem, że w tym przypadku byłem naprawdę sceptycznie nastawiony.
Zaskoczyłem się jednak, i to bardzo, właściwie już od samego początku, gdyż poza nieco niewygodnym w operowaniu menu, cała reszta chodziła tutaj jak w zegarku. Dawno nie spotkałem się bowiem z platformówką, która tak pieczołowicie, porządnie podeszła do tematu ruchu postaci, co pozornie może się wydawać nieistotnym detalem, ale w moim odczuciu wcale takie nie jest. Nasz bohater upada, potyka się, wspina, zeskakuje lub chwyta na bardzo wiele sposobów, a to pomimo braku trójwymiaru pozwala naprawdę odczuć wydarzenia rozgrywające się na ekranie. Przyzwyczajony do toporności wielu produkcji 2D byłem wręcz w szoku, że ktoś potrafi w tak ciekawy sposób oddać kluczowy element jakim jest imitacja ruchu, w dodatku umożliwiając odkrywanie go po kilkakroć zależnie od prowadzonej w danym momencie postaci.
W samej grze przyjdzie nam bowiem działać kilkoma bohaterami, a każdy z nich wymusi na nas nieco inne działania. Znajdzie się okazja do skakania po platformach, rozwiązywania łamigłówek, ale również rywalizacji z przeciwnikami, choć tych ostatnich przez sporą część gry będziemy musieli przeważnie omijać. Do dyspozycji oddano nam, dość klasycznie, skok, unik oraz przycisk odpowiedzialny za interakcję z otoczeniem, więc opanowanie podstaw zajmuje nam dosłownie kilka sekund, reszta to już kombinowanie oraz umiejętne poruszanie się. Główna część gry to bowiem elementy platformowe, gdzie zmuszeni będziemy do zdobywania nowych przedmiotów, odkrywania przejść, wykonywania uników oraz realizowania całej gamy innych manewrów, aby stopniowo posuwać się coraz głębiej w mroczne otchłanie deszczowego, zimnego świata. A owe uniwersum jest tutaj kluczowym składnikiem, ponieważ ukazane w bardzo estetycznej i przyjemnej dla oka pikselowej formie, prowadzi nas do właściwie najważniejszego elementu całego przedsięwzięcia, mianowicie fabuły.
A jest to istny majstersztyk: melancholijna, dosadna opowieść o miłości, czułości i tęsknocie, lecz także cierpieniu, stracie oraz bólu, a wszystko przyprószone strachem wymieszanym z ciemnością. Dość odważna, nie obawiająca się tematów śmierci, płaczu czy bezsilności, a jednocześnie zamknięta w nieoczywistej metaforze walki, starań i wyrzeczeń. Uozdobiona świetnym udźwiękowieniem, elementami poezji, dreszczowca czy muzycznego patosu, niespodziewanie przypomina o fakcie, który nie dla wszystkich jest jasny i zrozumiały - gry to nie tylko zabawa, frajda albo zabijanie czasu; to także historie, przekaz i treści, które mają zostać z nami na dłużej oraz zmusić do głębszej refleksji. I choć z początku nie traktowałem tego dzieła szczególnie poważnie, finalnie przypomniało mi ono, że czas spędzony z multimedialną rozrywką wcale nie jest czasem straconym, a jest to szansa na doświadczenie formy, której nie da nam żadne inne medium.
Nie wykluczam, że z biegiem lat mogę robić się coraz bardziej sentymentalny i stąd bierze się mój zachwyt nad scenariuszem, nawet gdy został on opakowany w tak doskonały klimat. Doskonale rozumiem również, że dotykające, poważne tematy nie w każdym wywołują taki sam ładunek emocjonalny, osobiście jednak wsiąknąłem w tę baśń jak woda w gąbkę, końcówkę oglądając już właściwie wpatrzony z gęsią skórką na rękach. Całość jest niestety przy tym bardzo krótka, choć w moim odczuciu do tego stopnia nakierunkowana na wrażenia płynące z odkrywania wydarzeń, że wcale nie traktowałbym tego jako minus, gdyż spokojnie możemy w pełni doświadczyć całego odbioru w jeden dłuższy wieczór, co też wpływa na finalne wrażenia. Koniec końców trzeba jednak przyznać, że z punktu widzenia ilości otrzymywanej zabawy, raczej nie jest to zbyt "ekonomiczny" wybór.
Rozmiar produkcji to jednak pikuś przy tym, co udało się twórcom osiągnąć poprzez doskonałą mieszankę wizualną, dźwiękową oraz merytoryczną. Przede wszystkim cieszę się, że nadal są ludzie, którzy chcą tworzyć z szeroko rozumianych pikseli swoistą sztukę, będącą inspiracją i wsparciem dla rzemiosła pisarskiego, a jednocześnie zadowolą również tych, którzy chcą się przy tym dobrze bawić. Nie wiem czy zwolennicy wartkiej akcji, rywalizacji albo wysokiego poziomu trudności znajdą tu coś dla siebie, ale uważam, że każdy powinien dać szansę tej przygodzie, nawet jeżeli ciężki klimat to nie jest ich konik. Interaktywna historia jaką jest INMOST w moim odczuciu zachwyca, ciekawi i wywołuje mnóstwo zainteresowania; oby gracze wyciągnęli z tego możliwie jak najwięcej, bo ja na pewno będę niejednokrotnie w przyszłości wracał do tego tytułu myślami.
Steam User 0
Fabuła i muzyka potrafi wzruszyć do łez, kocham platformówki i pixel art i jeśli chodzi o te elementy to się nie zawiodłem.
Polecam ograć w wolnym czasie, gierka na jeden wieczór góra dwa jak ktoś chce wszystkie osiągnięcia zdobyć.
Jedyny problem z jakimś się spotkałem to mała toporność sterowania podczas wspinania się, ale poza tym wszystko jest git.
Ogółem mocne 9/10.
Steam User 2
Przepiękny pixel-art, który nie tylko potrafi wyglądać, ale i skrywać pod swoimi warstwami opowieść, jaką każdy fan głębokiej i poruszającej fabuły poznać po prostu musi. Świat gry jest genialnym przedstawieniem poszczególnych wydarzeń połączonych z wieloma świetnymi metaforami, a do tego bardzo często poznajemy wydarzenia w różnych punktach czasowych i początkowo pozostaje nam jedynie obserwować poczynania bohaterów, których jest tutaj trójka. Podczas rozgrywki wykonujemy zadania dla napotkanych postaci, rozwiązujemy proste zagadki środowiskowe oraz zbieramy przedmioty, aby przejść do kolejnych miejsc lub wrócić się do tych poprzednich, gdzie czeka na nas jakiś wcześniej niedostępny sekret. Możemy bowiem szukać w trakcie naszej podróży notatek, ale główną formą pobocznego zbieractwa są małe kryształki w kształcie łez, które przez twórców zostały nazwane cierpieniem. Cała przeprawa została przyprawiona niezwykle mrocznym i przygnębiającym klimatem, a muzyka to jego najwspanialszy fundament. Trzeba przyznać, że niektóre utwory zapadły mi porządnie w pamięć i z chęcią nie raz do nich powrócę. Jak też wspomniałem na początku recenzji, oprawa graficzna to przepięknie wykonany pixe-art, gdzie śmiało można dostrzec inspirację grami z Game Boya, a jednocześnie zostało to wszystko wprowadzane na dużo wyższy poziom. Wszystkie wykorzystane efekty robią bardzo pozytywne wrażenie i nieustannie cieszą oko, a drobne detale pokazują zaangażowanie autorów, co jeszcze bardziej tę radość napędza. Wracając jeszcze na chwilę do kwestii znajdziek, a konkretnie cierpienia, to nie zostało ono rozmieszczone po mapie ot tak, ponieważ za konkretne sumy możemy dowiedzieć się dodatkowych rzeczy na temat historii, co jest naprawdę fajną nagrodą dla tych, którzy zagłębili się w cały wątek nieco bardziej. Podsumowując, Inmost to śliczna wizualnie oraz wzbogacona o mądrą i życiową fabułę przygoda, której tajemnice odkrywa się ze sporą ciekawością, a ostatecznie zachwyca to, jak spójnie i jednocześnie niesamowicie zostało nam to zaprezentowane. Oby na świat przychodziło więcej takich arcydzieł, które choć niedługie, to rzucające w gracza kawałem fenomenalnej roboty.
Zachęcam do odwiedzenia mojej strony kuratora:
Steam User 2
Gra może i krótka, ale dzięki temu oddaje swój przekaz i zmusza do myślenia bez bezsensownego mielenia fabuły czy wątków pobocznych; rzuca nam bombę emocjonalną w najmniej spodziewanym momencie.
Zaczynając, była to dla mnie gra pełna metafor i tajemniczego świata, w którym wręcz wprost mówiono nam, że nie jest prawdziwy. Z początku - ot platformówka ze świetnym pixelartem, ciekawą narracją, przyjemną mechanikiem. Ale wraz z kolejnymi rozmowami z postaciami, pokonywanymi trudnościami, znajdźkami, zaczynałem odczuwać jakąś... więź. Aż w końcu, zbliżając się ku końcowi, emocje.
Steam User 1
Wiecie co odróżnia zwyczajną grę niezależną od tej nadzwyczajnej? Kreatywność, niepowtarzalny gameplay, interesująca historia, piękna oprawa graficzna i ścieżka dźwiękowa oraz świetne wykonanie. A co jeśli gra spełnia wszystkie te wymogi? Wtedy przestaje się używać wobec niej sformułowania “gra”...
Inmost to nie zwykła gra niezależna, a najbardziej wysublimowana i jedyna w swoim rodzaju perełka.
Tak właśnie, jeśli po obejrzeniu zrzutów ekranu pomyśleliście - “meh, pikselowa platformówka, jakich znajdziemy na steamie od groma” to jeszcze nie wiecie, jak bardzo się mylicie.
Może i Inmost nie wyróżnia się fantastyczną, realistyczną oprawą graficzną, ale pixel art zastosowany przez Hidden Layer Games znacząco różni się na tle innych gier przede wszystkim za sprawą oświetlenia. To trochę jak z Minecraftem na shaderach - wysokiej jakości promyki słońca przedzierające się przez gałęzie drzew czy świetnie wykonane cienie potrafią zamienić proste piksele w małe dzieło sztuki.
W grze przyjdzie nam poruszać się trzema bohaterami - starszym mężczyzną, rycerzem oraz dziewczynką. Każdy z tych bohaterów żyje w zupełnie innym świecie i przeżywa inne przygody, ale ich los zazębia się i poczynania jednych wynikają z tych drugich. Historia odgrywa tu ogromną rolę - twórcy bardzo nam ją dawkują tak, że praktycznie do samego końca nie wiemy dokładnie co się dzieje i nawet po napisach końcowych możemy nie być tego pewni. W Inmost występuje bowiem mnóstwo metafor, w dodatku język w grze bywa dość trudny, bo postacie nierzadko wyrażają się tu w dość patetyczny sposób. Mimo wszystko fabułę uznaję za duży plus, bo właśnie ta tajemnicza, a wręcz mroczna atmosfera tak bardzo zachęcały mnie do dalszej rozgrywki.
Wspomniałem wyżej o trzech postaciach, każda z nich ma inny zestaw ruchów i prezentuje inny styl gry. Główna część to ta dotycząca mężczyzny - poruszamy się w nim po pełnym sekretów zamku, rozwiązujemy liczne zagadki, zbieramy przedmioty, które dają nam przejście do wcześniej niedostępnych lokacji, omijamy wrogów (bo postać nie umie walczyć) i zbieramy znajdźki, jakimi są dokumenty oraz cząsteczki bólu. Tych drugich jest aż 85, niektóre widnieją od razu na planszy w trudno dostępnych miejscach, inne schowane są w skrzyniach za niewidzialną ścianą, a trzecie pojawiają się w losowych miejscach i nie są w ogóle widoczne. Nieco kontrowersyjny pomysł na ukrycie sekretów, ale na szczęście twórcy wymagają od nas tylko 60 cząsteczek bólu by odkryć cały lore, jaki gra ma nam do przekazania. Drugą sterowalną postacią jest rycerz, a jego gameplay opiera się w głównej mierze na walce z wrogami. Podoba mi się, że te fragmenty rzeczywiście nie ograniczają się tylko do wciskania przycisku ataku, a do każdego przeciwnika trzeba podejść nieco inaczej. Ostatnią postacią jest dziewczynka, która przedstawia nam historię swojej rodziny. To najbardziej fabularny element w grze, bo rozgrywka polega tu praktycznie tylko na przesuwaniu obiektów i wspinaniu się o nich.
Na sam koniec chciałbym wspomnieć o dwóch aspektach, które mnie najbardziej kupiły. Pierwszym z nich są niesamowicie dopracowane animacje - płynne, szczegółowe i przede wszystkim różnorodne. Dla przykładu, postać nie chowa magicznie przedmiotu do ekwipunku, każdy z nich ma zaprojektowaną specjalną animację i nasza postać raz niesie przedmiot w ręce, innym razem ciągnie go po ziemi a w jeszcze innym przypadku turla. Drugim genialnie wykonanym aspektem, który tak naprawdę buduje klimat całej gry, jest soundtrack. Zazwyczaj ledwo słyszalny, ale pojawiający się w momentach kluczowych, jak to horrory mają w zwyczaju robić. Efekty dźwiękowe są tak soczyste, że grając na słuchawkach nie raz miałem ciary a na usta rzucały się tylko słowa “wow, jakie to jest genialne”.
Inmost to doświadczenie, perełka dla której gra się by przeżyć pewną niepowtarzalną przygodę, doznać emocji, jakich rzadko która platformówka tego typu dostarcza.
PODSUMOWANIE
GRAFIKA: 7/10
AUDIO: 10/10
ROZGRYWKA: 8/10
PLUSY:
+ fantastyczny klimat
+ soczyste efekty dźwiękowe
+ piękne oświetlenie
+ tajemnicza historia
+ trzy style rozgrywki
MINUSY:
- kontrowersyjne ukrycie niektórych sekretów
- brak polskiej wersji językowej i dość trudny język mogą być przeszkodą