Final Fantasy XII: The Zodiac Age
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
FINAL FANTASY XII THE ZODIAC AGE – This revered classic returns, now fully remastered for the first time for PC, featuring all new and enhanced gameplay. RETURN TO THE WORLD OF IVALICE Enter an era of war within the world of Ivalice. The small kingdom of Dalmasca, conquered by the Archadian Empire, is left in ruin and uncertainty. Princess Ashe, the one and only heir to the throne, devotes herself to the resistance to liberate her country. Vaan, a young man who lost his family in the war, dreams of flying freely in the skies. In a fight for freedom and fallen royalty, join these unlikely allies and their companions as they embark on a heroic adventure to free their homeland. Players both returning and new to the game will be immersed in a grand adventure that spans the world of Ivalice in an entirely fresh and improved experience.
Steam User 1
Seria Final Fantasy nie są grami bez wad. Ta część pada ofiarą średniej fabuły i dziwnie nagranych dialogów audio, za to nadrabia systemem walki i ogólnym gameplayem.
Graficznie jest spoko, jak na odświeżoną wersję z PS2 gra wygląda naprawdę dobrze. Kilka graficznych detali naprawdę robi dobre wrażenie, tym bardziej że jest to pierwszy FF który ma kamerę z możliwością obrotu 360 stopni. Mimika twarzy, włosy i ciuchy powiewające na wietrze czy ruchome elementy otoczenia może nie rzucają na kolana, jednak wyglądają bardzo ok. Efekty zaklęć, ataków specjalnych czy animacje ataków summonów za to zmiatają z planszy - w szczególności ataki "quickening" i animacje specjalnych ataków esperów.
Muzycznie to bardziej vibe music niż zapadające w pamięć utwory jak w poprzednich odsłonach - może nie zapada jakoś szczególnie w pamięć, za to nie przeszkadza i dobrze robi klimat. Efekty dźwiękowe są za to naprawdę dobrze dopasowane i czuć "pier@#$%&ęcie" dźwiękiem kiedy rzucisz obszarówkę albo odpalisz zaklęcie końca świata (niektóre tak wyglądają). Na plus zasługuje to jak nagrane są dialogi, bo zarówno język jest stylizowany jak i sam sposób wypowiadania kwestii - audio brzmi dziwnie, fakt, ale to pokłosie tego jak nagranie było skompresowane żeby zmieścić je na jednej płytce DVD - niestety tego nie odświeżyli. Wygłaszane słowo jednak ma duszę i sam tekst robi naprawdę świetnie wrażenie.
Gameplay jest dość ciekawy, bo w sumie ustalasz AI postaci tworząc wzorzec zachowań za pomocą systemu GAMBIT - co prawda niektóre opcje są po prostu idiotyczne, do tego postacie potrafią zachowywać się naprawdę głupio (mając łuk ustawiaja się tuż pod przeciwnikiem zamiast atakować z odległości), ale to nic czemu nie da się zaradzić. Pomiędzy postaciami da się swobodnie przełączać, do tego płynnie zmieniać główny skład drużyny - ogólnie jest ok.
Znaczącą poprawą w stosunku do wersji z PS2 jest wprowadzenie systemu klas - mamy ich 12 i każda z nich ma swoje własne uzbrojenie i umiejętności. Od standardowych jak biały mag, czarny mag, rycerz czy samuraj, mamy też inne klasy znane z odsłon FF. Wybieramy dwie klasy, po tym uczymy je umiejętności za pomocą "Licence board" gdzie odblokowujemy też kolejne dostępy do ekwpiunku. Proste i przyjemne, ciężko się pogubić.
Fabuła niestety nieco kuleje, bo tak naprawdę mamy kompletnie zbędnego fabularnie bohatera, a wątki postaci zostały potraktowane po łebkach, co nie jest jakąś nowością w serii... wystarczy tego żeby wciągnąć się w świat i ukończyć grę od punktu A do Z. Są na pewno lepsze i gorsze momenty w tej historii, jednak jeżeli skupisz się na samej rozgrywce i tym jak zbudowany jest świat, to łykniesz to bez namysłu.
Budowa świata najbardziej błyszczy w tej odsłonie. Ivalice żyje i naprawdę wygląda świetnie. Różnice w akcentach, sposobie mówienia czy używanych słowach. To sprawia, że ten świat zdaje się być prawdziwszy niż w innych częściach. To samo tyczy się takich szczegółów jak ubiór postaci, ogólny design lokacji czy potworów. Wszystko to naprawdę na plus.
Co do samej zawartości gry - jest tego sporo. Polowanie na espery, dodatkowe dungeony, cały zestaw huntingów, kolekcjonowanie dodatkowych broni czy ukryci bossowie. Materiału do ogrania jest sporo, w dodatku nie jest to mozolna rozgrywka. Kombinowanie z klasami postaci pozwala na pewną kreatywność, a ustalanie gambitów na robienie "samograjek" jeżeli ktoś ma taką ambicję.
Ogólnie może nie jest to najlepsze JRPG, może też nie najlepszy z Final Fantasy... ale jest to naprawdę solidna gra warta polecenia fanom gatunku, jak i komuś kto z JRPG dopiero zaczyna.
Steam User 0
It is no longer classic turn-based Final Fantasy game but it should be recognized more as it has great story, interesting battle combat and hunts are a nice add on. I had so much fun!
Steam User 0
Z dwunastką jakoś zawsze było mi nie po drodze, tak jak z trzynastką. O ile ta druga okazała się dla mnie męczarnią, to opisywany tytuł okazał się miłym zaskoczeniem.
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
Początek to taki tutorial i właściwie nie wiadomo o co chodzi. Fabuła tym razem nie ma rozmachu ratowania świata wraz z sąsiednimi galaktykami, ale karty odkrywa powoli. Dotyczy konfliktu pomiędzy trzema głównymi siłami: Empire of Archadia (nazywane zwykle Empire), Rozzaria, i umiejscowiona pomiędzy nimi na mapie Dalmasca. Ta ostatnia została podporządkowana sobie przez ekspansywne Imperium i właśnie tam rozpoczyna się nasza przygoda, w mieście Rabanastre.
Ocena i opis fabuły to kolejna zagwozdka. To takie pomieszanie opowieści przygodowej i podniebnych piratów z magią i technologią ze świata FF. Efekt jest bardzo klimatyczny. Główny bohater, Vaan, oczywiście przypadkiem wplątuje się w rozgrywki polityczne, odzyskiwanie tronu, ruch oporu i wszystkie pojawiające się po drodze wydarzenia. Z jednej strony przez 1/3 gry nie mogłem się połapać kto jest kim, początkowe cutscenki wydawały mi się bez tego czegoś, żeby zatopić się w historię. Z drugiej nie dało się drużyny nie lubić i chciałem wiedzieć, co będzie dalej. Mam wrażenie, że postacie dostały za mało czasu, a pojawiające się intrygi na najwyższym szczeblu tylko potęgowały wątpliwości. Nagle zorientowałem się w którymś momencie, że jestem z nimi jakby od zawsze i chyba przegapiłem któryś odcinek. Świat natomiast od początku jest spójny i wciągający. Od przechodniów możemy się dowiedzieć ciekawych rzeczy i poszerzyć wiedzę na temat miejsc i wydarzeń, co tylko buduje atmosferę. Reasumując ten dziwaczny wywód: to po prostu działa.
Z rozgrywką było podobnie. Na początku trudno się było przyzwyczaić, ale po jakimś czasie nie mogłem się oderwać i planowałem, co następne chciałbym zrobić.
Rób. Albo nie rób. Nie ma próbowania.
Walka odbywa się w czasie rzeczywistym. Każda postać ładuje pasek akcji i wykonuje poleconą jej komendę. W dowolnej chwili możemy wywołać menu akcji, wtedy włącza się pauza i decydujemy co każda postać ma robić. Najciekawszy jest system gambitów. Każdemu można ustawić do 12 warunków na zasadzie „jeśli - to”. Gdy sojusznikowi HP spadnie poniżej 70 % to użyj Cure, gdy wróg ma status Protect to rzuć czar Dispel itd. Jest to rewelacyjne rozwiązanie według mnie. Aż dziwne, że tak niewiele gier korzysta z czegoś podobnego. Dzięki temu zwykłe i średnio-trudne walki są w pełni zautomatyzowane i podziwiamy, jak nasza drużyna rozprawia się z wrogami, wykorzystując ich słabe strony i dbając o siebie nawzajem. Przy większych wyzwaniach musimy zapanować nad tym sami. Jeśli dobrze rozplanujemy gambity, to jedno płynnie przechodzi w drugie i z powrotem. Nawet gdy postać zacznie „odliczać” wykonywanie akcji to komenda manualna nadpisuje tą automatyczną i jedna akcja jest wpisywana do kolejki. Naprawdę świetny system - i to w czasach PlayStation 2.
Rozwój jobów, czyli klas, został podzielony na 12 tablic a postacie mogą mieć po dwie klasy. Przy sześciu postaciach rachunek jest prosty. Każda profesja jest przedstawiona w formie szachownicy, w której idziemy od pola do pola, kupując kolejne premie lub umiejętności za punkty licencji, zdobywane za pokonywanie wrogów. Każdy przedmiot wymaga odpowiedniej licencji, aby go używać. W wersji Zodiac Age mogłem dowolnie resetować tablice u NPC. Robiłem to kilka razy, aż uzyskałem optymalne dla mnie konfiguracje. Można więc zrobić White Mage’a ze strzelbą czy Knighta w ciężkiej zbroi rzucającego Flare i Death. Czy to nie wspaniałe?
Oprócz głównego wątku znajdziemy tu sporo dodatkowej zawartości. Clan Centurio, czyli polowanie na stwory. Każde stanowi coraz większe wyzwanie i zawiera krótką historyjkę. Niektóre bestie trudno znaleźć, inne jeszcze trudniej ubić. Jest na przykład pewien obszar, który występuje cyklicznie w dwóch formach: w porze suchej i deszczowej. Jak nietrudno się domyślić, niektóre monstra znajdziemy tylko w jednej lub drugiej. Innym razem śnieżna zamieć lub jej brak wpływa na obecność innych stworzeń. Jest tego więcej.
Zadania poboczne. Te są bardzo oldschoolowe, w dobrym tego słowa znaczeniu. Trzeba uważnie czytać i trochę się nabiegać, a przypadkiem można odkryć niezłe cuda. Albo obudzić potężną istotę, która w sekundy dziesiątkuje naszą drużynę. Lub zdobyć kolejnego summona, tutaj znanego jako Esper, gdyż zdobycie wszystkich jest opcjonalne. Postgame też jest tradycyjny – czyli nie istnieje. Wszystko można zrobić i zdobyć przed pokonaniem ostatecznego bossa. Wyzwań nie brakuje i niektóre walki potrafią przyprawić o zawrót głowy. Wymagają przygotowań, grindu, często wielu podejść i odrobiny szczęścia ale dają satysfakcję. The Great Crystal to nawigacyjny koszmar, nigdy więcej.
Niepokoi mnie twój brak wiary.
Graficznie byłem mile zaskoczony. Jak na prawie dwudziestoletnią grę wszystko było nadzwyczaj ładne. Momentalnie kupiłem całą stronę wizualną i skupiłem się na rozgrywce. Niektóre podziemia, zwłaszcza z daleka, wyglądały bardzo przekonująco i tylko kanciastość architektury i słabe oświetlenie zdradzały ich wiekowość. Rozdzielczość dostosowana do dzisiejszych standardów, a tekstury wyglądają jak po lekkim liftingu. Jedynie kamera i mały zakres jej ustawienia zasłużyły na mały minus.
Najgorzej zestarzały się efekty dźwiękowe. Pasują do klimatu, ale cios mieczem dwuręcznym brzmiący jakby ktoś kopnął stary karton... No niekoniecznie. Za to muzyka prezentuje się bardzo dobrze. Usłyszymy znane motywy w nowych wersjach, jak „Battle with Gilgamesh” a wszystko w orkiestrowych aranżacjach. Angielski dubbing jest dziwny. Niby wszystko gra, ale czasem jest ciszej, czasem głośniej. Ashe moim zdaniem jest zbyt ekspresyjna. Do tego wszystkiego coś jest bardzo nie tak z synchronizacją. Często postacie „kłapały” jeszcze ustami długo po skończonej kwestii audio. Warto zwrócić uwagę, że wiele podpowiedzi jest stricte dźwiękowych – uruchomienie się mechanizmu w oddali, koniec trwania czaru czy zaliczenie danego wroga, aby coś uruchomić. Taka dbałość o szczegóły zawsze jest mile widziana.
Od strony optymalizacji technicznej bez zarzutu. Żadnych błędów czy crashy, dodany autozapis podczas przechodzenia pomiędzy lokacjami, możliwość pomijania cutscenek na silniku. Wszystko lekko i płynnie. Sterowanie na padzie bezproblemowe.
Bawiłem się świetnie i jestem pod wrażeniem. Głównie tego, że gra powstała na PS2 i oferowała ciekawe rozwiązania i poziom dopracowania, jakiego się nie spodziewałem. Gdybym zagrał wtedy, zastanawiałbym się nad oceną 10/10, za grywalność i pomysły. A tak to jedynie 9/10.
Steam User 0
Niesamowicie różnorodna treść oraz świat, który wciąga gracza.
Steam User 0
fajna choć ciężka i wymagająca myślenia gra
Steam User 0
Great final fantasy game
Steam User 0
This game is just a brilliant 10000/10