Dissidia Final Fantasy NT
Autor nie podał jeszcze opisu w twoim języku.
With the struggle between order and chaos quelled by saviours from beyond, the realm was destined to fade from existence. Instead, an arcane power has breathed new life into it—bestowing these decaying remains with purpose once more. The fight has begun anew, and the world is your arena. Over twenty-four of FINAL FANTASY's most recognisable faces have assembled to take part in interdimensional fisticuffs. Face off against other teams in action-packed, three-on-three melees that require sense as well as strength to win. Each combatant can be one of four types: vanguard, assassin, marksman, or specialist; play off your allies' fighting styles, master the bravery system, and emerge triumphant from the clash of steel and sorcery! In addition to standard battles, there will be skirmishes that employ special rulesets, along with cutscenes that tell the story of this reborn world, the gods that rule it, and the warriors who fight for it.
Steam User 0
Jeśli jesteś fanem Final Fantasy, możesz docenić tę grę, ale tylko jeśli jej rozgrywka będzie dla Ciebie atrakcyjna. Jestem całkowicie rozczarowany wartością, jaką otrzymałem kupując edycję deluxe. Jako WIELKI fan Dissidia 012 (w 100% ją kupiłem), nie mógłbym być bardziej przygnębiony przyjęciem i wsparciem, jakiego ta gra nie otrzymuje. To leniwy, nieprzemyślany koszmarny port-of-a-port, z okropnym kodem sieciowym i przerażającym poziomem lagów spowodowanych niezoptymalizowaną pod kątem PC grafiką. Rozgrywka nie jest tak spójna jak w 012 i praktycznie nie ma możliwości personalizacji. Nie możesz umieścić swoich umiejętności tam, gdzie chcesz, ani wybrać, które posiadasz, i nie możesz wyposażyć się w przedmioty, akcesoria ani umiejętności specjalne, które były dla mnie podstawą kręgosłupa, dzięki któremu 012 było tak dobre. DLC jest za drogie, nawet w zestawie, a „przepustka sezonowa” nie jest nawet prawdziwą przepustką sezonową – nie zawiera wszystkich DLC i nie będzie obejmować nadchodzących DLC.
Fabuła jest okropna. Naprawdę, NAPRAWDĘ okropna. Jeśli wytrzymasz do końca The Room i się pośmiejesz, pokochasz tę historię, ale poza tym prawdopodobnie będziesz się tylko wzdrygać. Nienawidzę tak publicznie krytykować historii, bo też lubię pisać historie i akceptuję, że moje nie zawsze są tak świetne, ale biorąc pod uwagę cenę, jest naprawdę, NAPRAWDĘ okropna.
To nie Dissidia. Proszę, dajcie nam prawdziwe gry Dissidia na Steamie. Nie obchodzi mnie nawet, czy grafika pozostanie w wersji na PSP.
Jeśli chcesz grać w trybie dla jednego gracza, pomiń tę pozycję, a jeszcze lepiej, emuluj wersje na PSP (jeśli Twój komputer nie potrafi emulować wersji na PSP, to prawdopodobnie i tak jest za wolny, żeby w to grać. Bo jest cholernie niezoptymalizowana).
Jeśli lubisz grać w trybie wieloosobowym z przypadkowymi graczami przez internet, pomiń również tę pozycję. Wystarczy spojrzeć na wszystkie inne negatywne recenzje narzekające na opóźnienia, a zrozumiesz, dlaczego.
Chociaż ta gra nie gra się tak, jak oryginalne części Dissidii, w które grałem wcześniej, ta jest naprawdę dobra. Ma naprawdę dobrą grafikę, dobrą mechanikę, gdy się nabierze wprawy, a fakt, że można zmieniać i personalizować postacie, jest niesamowity.
Dlaczego więc nie polecam tej gry? Bo po zakupie wersji deluxe, która, jak zakładałem, odblokowuje wszystko, sprawdziłem, jakie dodatki DLC tak naprawdę zawiera gra... i zabrakło mi słów. Chciwość, jaką prezentuje ta gra, to hańba dla marki Final Fantasy. Nawet próba pobierania opłat za każdy zestaw kostiumów/broni, za postać, za każdy numer „zestawu”, jest obrzydliwa. Ta gra nie zasługuje na pozytywną recenzję, jeśli taki model biznesowy ich zdaniem odniesie sukces. Gdybym zobaczył ją pierwszy, nie kupiłbym jej. Na szczęście zrobiłem to tylko na promocji.
Zacząłem od FF2 (FF4 JP) na Super Nintendo, więc jestem jednym z Twoich najstarszych fanów, a Ty złamałeś mi tym duszę.
W zasadzie, nawet gdyby wersja DARMOWA zawierała wszystkie DLC, nie byłaby warta transferu. Squenix skupił się za bardzo na monetyzacji gry, zapominając o dopracowaniu i poprawie wrażeń użytkownika. Szkoda, bo bijatyka Final Fantasy ma OGROMNY potencjał.
Deweloperzy i wydawcy powinni wbić sobie do głowy, że o wiele łatwiej jest zarobić na dobrej grze stworzonej z myślą o graczach, niż na grze zbudowanej wokół schematu monetyzacji. Gracze kupują gry, a nie modele biznesowe. To zdecydowanie ♥♥♥♥♥♥♥ gra KOEI TECMO, mogę to powiedzieć z całą pewnością. Co za rozczarowanie. Mam nadzieję, że dostaniemy kolejną grę Dissidia, której nie ma na telefonie, albo... TĘ, ale na tym etapie powiedziałbym, że to mało prawdopodobne. No cóż.
Będę w nią grał, ale to dlatego, że jestem sadystą Dissidia.
Plusy:
- Postacie wyglądają NIESAMOWICIE
- Podstawowe funkcje walki są całkiem solidne (choć nie tak solidne, jak w oryginałach)
- Walka 3 na 3 to fajny dodatkowy gadżet
- Więcej czasu na fabułę dzięki interakcjom postaci z Final Fantasy, a efekt jest podwójnie wzmacniany przez ich dobry wygląd (patrz pierwszy punkt)
- Tyle kostiumów!
Minusy:
- Cała gra opiera się na gadżecie, który powinien być dodatkiem
- Walka z przywoływaczami brzmi fajnie, dopóki nie wdamy się w żmudną robotę zamęczania ich na śmierć. Nie przejmuj się; oni też tak robią.
- Dziwaczny model biznesowy F2P
- Online to bardziej wspomnienie niż Tidus
- Tryby gry bazujące na uproszczeniu. Są tylko dwa, bo tryb online nie istnieje - Tryb Gauntlet i tryb fabularny
- Tryb fabularny trzeba odblokowywać rozdział po rozdziale, nieustannie zdobywając Gauntlet
- W F2P dostajesz tylko Gauntlet i kilka postaci
- 90% kostiumów jest zablokowanych za paywallem, jak w Dead or Alive. Wyobraź to sobie.
- Zabawa na krótko, ale każda poważna sesja rozgrywki Cię rozczaruje
Szczerze mówiąc, zremasteruj 012 z tą grafiką i sprzedaj mi dodatkowe postacie jako DLC. Poświęciłbym temu draniowi ponad 100 godzin. Zacznijmy od zalet:
- Piękne modele postaci i otoczenie
- Uproszczona mechanika w porównaniu z poprzednimi grami
- Fajna bijatyka 3 na 3 w trybie FFF – można spokojnie ciąć i strzelać kulami ognia przez jakiś czas
Wady:
- Mikropłatności, niektóre nie aż tak mikro